wtorek, 30 czerwca 2015

Konfa Sióstr Skonecznych

Aniela: Skończyły mi się papierki! Albertyna czemu nie ma śniegu?
Albertyna: Przykro mi Aniela, czasami tak bywa, nie zawsze muszą być białe święta
Aniela: To niesprawiedliwe!
Adrianna: Nie zmienia to faktu że trzeba zrobić dekoracje i ubrać choinkę
Aiko: Tak! Więc do roboty!
Anatolia: Arrghhh
Albertyna: Alfonso, czy nam pomożesz?
Alfonsa: Nieeeeee a co ja będę z tego mieć?
Aniela: No jak to co? Spędzisz z nami superowo czas!
Alfonsa: E tam, E tam i tak mam was dosyć!
Adrianna: OK dam ci kasę kupisz sobie piwo na święta...
Alfonsa: No i trzeba było tak od razu! Co nie?
Aiko: To idziemy!...Albo nie ja jednak muszę do łazienki...
*********************************godz później*********************************
Adrianna: Matko, jaka jestem zmęczona...AAAACH
Alfonsa: Dałyście mi najgorszą robotę! Co nie?
Albertyna: Ale to tylko światełka!
Alfonsa: Cicho! Zmęczyłam się! Co nie?! No!  To teraz moja zapłata!
Adrianna: Ach...Masz!
Alfonsa: No! Drogie dzieci kochane, nie? Teraz tak, ja idę na zakupy a wy mi w tym czasie robicie coś do jedzenia! Co nie? No!
Anatolia: Andrzej zrobił pierogi
Aiko: Ale dlaczego mamy Ci coś robić skoro ty dla nas nic nie robisz?!
Alfonsa: Jak to co? Raz na rok lampki rozplątałam! Chyba mi się należy, co nie?
Aiko: Zbiłaś bombkę!
Alfonsa: Ale przecież to nie była twoja ulubiona bombka! Ja nie rozumiem dlaczego ty do mnie piejesz jak ja jeszcze pijana nie jestem?!
Aniela: A jak by to była ulubiona bombka? A jak by to była moja ulubiona bombka?!
Alfonsa: To by była drama, jak w zeszłym roku
Aniela: *płacze*
Aiko: No i po co jej przypomniałaś?
Alfonsa: To nie była moja wina on sam podskakiwał!
Aniela: Urwałaś tygryskowi uszko!
Adrianna: Weź już wyjdź w ogóle!
Alfonsa: Dobra, Elo!
Albertyna: Ach ta cudowna rodzinna atmosfera...
Adrianna: Aiko, weź coś zrób! *szept*
Aiko: Ale co? *szept*
Adrianna: A ty masz jakiś pomysł? *szept*
Albertyna: Może pocieszcie ją jakoś *szept*
Aiko: Aniela, bo w wannie jest rybka!
Aniela: Ale jaka rybka?
Aiko: Eeeeee...no bo w wannie jest taka rybka która spełnia życzenia! Prawda, Ada?
Adrianna: No taaak! Albertyna weź rybę z lodówki i wsadź ją do wanny *szept*
Albertyna: Ależ...
Adrianna: Idź nie gadaj będzie dobrze!
Aniela: No to, w jaki sposób ona spełnia te życzenia?
Adrianna: No Aiko, powiedz nam przecież wszyscy jesteśmy ciekawi!
Aiko: Eeee...hehe...No bo ona jest jak taka Złota Rybka! Tylko ze świąteczna iiii..iii.. i trzeba ją pocałować by spełniła życzenia!
Albertyna: Ależ czy to nie zalicza się do molestowania zwierząt?
Anatolia: Andrzej hoduje ryby...na pierogi
Adrianna: Anatolia, mama mówiła że masz iść się przebrać w odświętny strój!
Anatolia: To idę
Aniela: No to jak dam jej buzi, to spełni wszystkie moje życzenia???
Aiko: Nieee....spełni jedno twoje życzenie!
Aniela: To ja idę po rybkę!
Albertyna: Czyż myślicie że naprawdę tak postąpi?
Adrianna: Tak
Aniela: Mam rybkę! Tylko...czemu ona się nie rusza? Nalałam jej wody!
Aiko: Ona śpi!
Aniela: Aaaa...a jaka to rybka?
Albertyna: To jest szproooo....
Adrianna: Karp! *szept*
Albertyna: Karp!
Aniela: Ale mama zawsze mówiła że karpiki mają wąsy!
Aiko: Bo to taka chińska nowa odmiana!
Aniela: Aaaa...no dobrze. To ja sobie życzę, by pojawił się prawdziwy Święty Mikołaj!
Adrianna: Stop, Stop, Stop, Stop, Stop! Ale nie sądzisz że w ten sposób zdradzisz Tomasza?
Aniela: Tomasz mi wybaczy! Poza tym zwierzątka to jedna wielka rodzina!
Adrianna: OK
Anatolia: Wróciłam
Albertyna, Aiko, Adrianna: *ochota na wymiotowanie*
Anatolia: Nie sądziłam że wyglądam aż tak strasznie. Andrzejowi też się nie podoba
Alfonsa: Lest Hrystmas...Na na na la la! Kupiłam! *przebrana za Mikołaja*
Aniela: MIKOŁAJ!!!! PRAWDZIWY ŚWIĘTY MIKOŁAJ!!!!!!
Alfonsa: Co? ale to nie jest prawdziwe to od Pana Włodka to jest ten yyy...
Adrianna: *pokazuje hajs*
Alfonsa: Znaczy tak jestem prawdziwym Mikołajem! Co tam słychać...dziewczynko?
Aniela: Moje marzenie się spełniło! Już nic nie chcę więcej na święta!
Alfonsa: No to dobrze, co nie?  Bo ja tam nic nie mam
Aniela: Ale możesz już dać prezenty moim siostrom!
Alfonsa: yyyy...mmm....*zauważa worek na śmieci i go bierze* No dobra! To już mam ten, rozdaję prezenty! To tak, dla Albertyny mam niesamowitą bulwę mądrości *daje Albertynie ziemniak*
Albertyna: Ależ bardzo dziękuję...
Alfonsa: Dla Anatolii mam yyy...Andrzejową i mroczną puree z ziemniaka! *daje Anatolii ziemniaka* A dla Ady, mam super hiper wypasioną mopsiastą pyrkę! *daje Adzie ziemniaka*
Adrianna: Dzięki...zawsze o tym marzyłam...
Aiko: A ja chcę jakiś cudowny chiński wynalazek!
Alfonsa: Chiński wynalazek powiadasz? Może to? *daje Aiko coś różowego w kształcie stanika*
Aiko: Ale...ale co to jest?
Alfonsa: No jak to co? Największy chiński wynalazek! Wieszak na stanik! Nigdy więcej Ci się nie pogniecie!
Aiko: JEEEJ! Dzięki!
Aniela: JEJ! Jaki cudowny dzień dzisiaj był! Am...ale Mikołaju, wpadniesz jeszcze do nas na Wigilię, prawda?
Alfonsa: No ta, raczej prawdziwy Mikołaj nie jest tak biedny jak ja
Aniela: JEEEEEJ!
Adrianna: Sądzę ze na zakończenie powinniśmy złożyć życzenia 
Albertyna: Tak więc życzymy wam wszystkiego dobrego!
Aiko: Dużo jedzonka!
Alfonsa: Nawpychajcie się przednio!
Aniela: Byście mieli dużo prezencików!
Anatolia: Dużo Andrzeja
Albertyna: Nie zapominajmy tez o tych najbardziej potrzebujących!
Adrianna: Oraz ze to czas zgody i rozwiązywania różnych 



















Brak komentarzy:

Prześlij komentarz